Stowarzyszenie Turystyczne Oceanicus. Wakacyjne spływy kajakowe i weekendowe wypady na kajaki przez cały rok

Relacja: Spływ Potokiem Służewieckim

Termin: 20 czerwca 2009

kiero: Łukasz Trojanowski

Spływ Potokiem Służewieckim

"Włóczykij siedział i robił łódki z trzciny, które nastepnie puszczał na wodę.
- Jak myslisz, dokąd one płyną? -zapytał Muminek
- Tam gdzie mnie nie ma - odparł Włóczykij"
Tove Jansson

Jako wieloletni mieszkaniec Ursynowa, a także czlonek Klubu kajakowego Oeconomicus postanowiłem w końcu zrobić to, co od dawna chodziło mi po głowie - Spływ Potokiem Służewieckim. Ekspedycja miała dac odpowiedź na ile drożny jest Potok, jak wygląda koryto a także miała spełnić dawne marzenie. Od razu napiszę, udało się dopłynąć do końca.
Okazja nadarzyła się 20 czerwca 2009. Miałem akurat w domu klubową łódkę, a poprzedniego dnia miały miejsce obfite opady deszczu, co spowodowało podniesienie zwierciadła wody w rzeczce, co jest absolutnie konieczne do spływania.

Czas zabawy: 20. czerwca 2009, godz. 9:00 - 14:00
Miejsce: Potok Służewiecki od Wyścigów do Jeziora Wilanowskiego, Kanał Sobieskiego, Wilanówka, Wisła.
Sprzęt: dmuchana kanadyjka Gumotex Palava, komplet pagajów typu combination, worek wodoszczelny Crosso.
Załoga: Kasia, ja (czyli Łukasz).
Misja: dopłynąć tam, gdzie nas nie ma.

Mapa trasy spływu

Wyruszyłem z samego rana, czyli o godzinie 8:57 autobusem linii 192. Wysiadlem na przystanku Wyścigi - tutaj Potok przecina ulicę Puławską i tutaj zdecydowałem rozpocząć spływ. Pierwszy rzut oka na wodę - powinno starczyć. Właściwie było jej na styk, aby kanadyjka była w stanie zmieścić się na szerokośc i nie szorowac po dnie. Zacząłem dmuchac sprzęt, kiedy po paru minutach dołączyła do mnie Kasia - mieszkanka doliny Potoku.


Autobus 192, 8:57

Łódka nabrała kształtu i około 9:30 zeszliśmy na wodę.


Łódź gotowa.

Jak już wspomniałem, wody było na styk. Momentami trzeba było odpychać sie pagajami od brzegu. Jednak gładko zaczęliśmy płynąc w stronę ulicy Nowoursynowskiej. Rzeka jest tu uregulowana, na dnie są perforowane płyty betonowe. Mosty w dolinie są na tyle wysoko, że przejście pod nimi nie sprawia problemu.

 


Potok na wysokości alei KEN i ulicy Rosoła, jest wąsko i płytko.

Po około 30 minutach znaleźliśmy się pod ulicą Nowoursynowską.


Ulica Nowoursynowska z rzeki.

Zaraz za przepustem znajduje się stopień. Wysokość około pół metra - spłynięcie nie stanowi żadnego problemu. Spędziliśmy tu kilkanaście minut splywając go kilkakrotnie. Trzeba powiedzieć, że to fajna atrakcja na trasie. Za stopniem jest wypłycenie, rzeka zostawia tu materiał, na szczęście skończyło się tylko niegroźnym przyszorowaniem po dnie.


Sztuczny stopień na Potoku, łatwy do spłynięcia przy dostatecznym stanie wody.

Po prawej stronie mijamy kościół sw. Katarzyny, jest widoczny z rzeki ze względu na swoje połozenie na wzgórzu.


Kościół św.Katarzyny na Ursynowie, dobrze widoczny z rzeki.

Następną atrakcją na trasie jest przepust pod Dolinką Służewiecką. Znów - wysokość jest na tyle duża, że przejście dołem kanadyjki z załogą nie stanowi najmniejszego problemu. Płynięcie pod dwujezdniową drogą w środku miasta jest naprawdę fajne i dosyć komiczne. Nastepnie przepływamy mały mostek i oto pierwsza przenoska na trasie. W poprzek rzeki biegną 2 rury. Pod jedną da sie płynąc, ale nad drugą trzeba łódkę przerzucić.


Jak zwykle duży ruch na Dolinie Służewieckiej w kierunku Mostu Siekierkowsiego.

Tutaj rzeczka wpływa w Wilanów. Robi się już znacznie kameralniej i ciszej. Prawy brzeg zajmują osiedla, lewy wygląda na dziki i niezagospodarowany. w pewnym momencie, po kolejnych kilkunastu minutach płynięcia rzeka skręca ostro w lewo. Biegnie teraz wzdłuż ulicy Arbuzowej. Po lewej ogródki działkowe, po prawej osiedla. W dalszym ciągu dość cicho i spokojnie, rzekę przecinają liczne kładki.


Kameralne okolice ulicy Arbuzowej

Dalej niestety doświadczamy konsekwencji budowy Miasteczka Wilanów. Drogę przegradza nam krata. Jest to nowo zbudowany przepust. Kolejna przenoska. W zasadzie wystarczy obnieść samą kratę - przepust wydaje się drożny. Od tego miejsca do ulicy Przyczółkowej rzeka staje się szeroka i leniwa. Ma się wrażenie płynięcia przez plac budowy.


Budowa Miasteczka Wilanów. Krata blokuje drogę - przenoska.

 

W końcu docieramy do skrzyżowania ulicy Przyczółkowej i Alei Wilanowskiej. Pod przyczółkową przepust - długości ładnych kilkudziesięciu metrów. Równiez i tu nie ma problemów, aczkolwiek w środku jest dosyć ponuro. za przepustem nurt znów nieco przyspiesza. Otoczenie staje sie bardziej zielone. Mijamy ogródki.


Potok wzdłuż alei Wilanowskiej prawie nei płynie


Ciemy i długi przepust pod ulicą Przyczółkową.

Zabawa kończy się pod mostem prowadzącym ulice Kostki Potockiego. Na dole dośc nieprzyjemna krata. Dalej Park Wilanowski. Forsowanie kraty z ostro zakończonych prętów dmuchanym kajakiem odpadło. Od drugiej strony parku strzeże solidny płot. Jest to miejsce najdłuższej przenoski na szlaku. Należy przenieśc się ulicami potockiego i Vogla około 500m do Jeziora Wilanowskiego. Brzeg jeziora jest silnie zarośnięty a dno zamulone. Płynąc jeziorem po lewej stronie mijamy ujście Potoku. Potok Służewiecki tuż przed ujściem ma widowiskowy wodospad.


Wodospad tuż przed ujściem Potoku do Jeziora Wilanowskiego.

Właściwie jeśli chodzi o Potok, to można tutaj zakończyć. Ale skoro już i tak bylismy na wodzie, zapadła decyzja o kontynuowaniu ekspedycji możliwie do samej Wisły.
Jeziorem Wilanowskim dopłynęliśmy do Kanału Sobieskiego, mijając zabytkowy kompleks pałacowy po lewej stronie. Kanał jest szeroki i bardzo malowniczy - własciwie można na nim zapomnieć, że jest się w Warszawie. Oba brzegi gęsto zarośnięte drzewami. Zwraca uwagę prawie całkowity brak nurtu.

 
Bardzo malowniczy Kanał Sobieskiego.

Po około 1km napotykamy całkowicie otwarty jaz. Tuż za jazem po prawej stronie rzeka Wilanówka. Tutaj Kanał wpada do niej i dalej już Wilanówką płyniemy w stronę Wisły.
Rzeka jest mocno zarośnięta, momentami trudno znaleźć drogę. Powierzchnię pokrywa rzęsa, sa trzciny, grążele i cała masa innego ziela. Po lewej stronie wyrastają kominy EC Siekierki. Nad samą rzeką pojawiają się ogródki działkowe. Płynąc dalej mijamy mosty, linię kolejową do EC. Woda w rzece staje się coraz bardziej przejrzsysta i mniej zarośnięta a nurt coraz bardziej zdecydowany.


Zarośnięte koryto rzeki Wilanówki


Upiorne kominy EC Siekierki

I nagle koniec, rzeka urywa się w miejscu. Jest to niestety wynik działalności człowieka. Rzeka nie posiada naturalnego ujścia - kolidowało ono z kanałem doprowadzającym wodę do EC Siekierki. Wody rzeki wpływają do Wisły najprawdopodniej rurami pod ziemią. Aby dostać się do Wisły należy pokonać wał i zrzucić się po drugiej stronie.


Przenoska do Wisły.

Po drodze jeszcze trzeba sforsowac parkan zabezpieczający urządzenia hydrotechniczne należące do elektrociepłowni (wysiedliśmy niestety w samym środku jakiejś zamknietej strefy).


Sztuczne ujście Wilanówki do Wisły..


Nad Wisłą.


Pozostał kawałek Wisły. Popłyneliśmy tylko dlatego, zeby dostać się do jakiegoś autobusu. Po kilkunastu minutach wylądowaliśmy pod mostem Siekierkowskim, skąd powróciliśmy 148 o godzinie 14:14.


Wisła.


Koniec pod Mostem Siekierkowskim

Podsumowując w kilku słowach ten spływ. Potok generalnie jest drożny poza opisanymi powyżej kilkoma miejscami. Płynąc sprzętem nadmuchiwanym należy szczególnie uważać na ostre śmieci, np. butelki, które mogą zrobić krzywdę łódce (załodze też). Trasa mimo, iż leży w wielkim mieście, jest różnorodna i ciekawa. Oprócz fragmentów typowo miejskich, sa też odcinki bardziej przyrodnicze. Przed ewentualnym wypłynięciem warto sprawdzić jednak stan wody. Może okazac się zbyt niski. Warto też mieć czołówkę, która przyda się przy przechodzeniu przez przepusty pod drogami.
Stan sanitarny Potoku jest zgodnie z opiniami bardzo zły. Woda jest mętna, ma brązowy odcień, koryto jest mocno zaśmiecone. Kontaktu z wodą należy unikać. Bardzo negatywnie również wypada tutaj Jezioro Wilanowskie. Jego dno jest zanieczyszczone przez osady niesione przez potok. Woda ma zerową przejrzystość, Czarne osady denne uwalniają przy najdrobniejszym poruszeniu np. wiosłem gaz. Następnie w stronę Wisły stan wody się jakby poprawia. Prawdopodobnie mają na to wpływ trzy czynniki. Po pierwsze Potok zostawia znaczną część zanieczyszczeń w Jeziorze Wilanowskim. Po drugie poniżej jeziora wpływa Wilanówka, której wody są zapewne sporo czystsze z powodu rzadziej zaludnionego terenu zlewni. Po trzecie w końcu bogata roślinność koryta, szczególnie w okresie letnim, silnie natlenia wodę. Tworzą się w ten sposób dogodne warunki dla bakterii tlenowych, które rozkładają zanieczyszczenia do postaci gazowej, tym samym usuwając je z wody.
Kajak na tym szlaku jest widokiem niecodziennym i wzbudza zainteresowanie. Płynąc przyciągaliśmy spojrzenia i wzbudzlaiśmy uśmiechy. Komentarzy było niewiele, a jeśli już to dość życzliwe. Ze strony służb porządkowych nie napotkaliśmy trudności (zapewne dlatego, że w ogóle nie napotkaliśmy służb). Warto tutaj wspomnieć o pewnym jegomościu, na oko miłośniku tanich trunków, który kręcił sie przy Parku Wilanowskim. Ponieważ wpłynięcie do parku uniemożliwia krata, zapytałem typka co dobrego można zrobić tutaj z kajakiem. Pan uprzejmie i szczegółowo wyjaśnił gdzie przenieść łódkę i którędy na Wisłę. Nie okazał przy tym ani odrobiny zaskoczenia tym, że ktoś tędy płynie. A z jego szczegółowych tłumaczeń można było podejrzewać, że szlak już spływał wielokrotnie i zna go jak własną kieszeń.
Ogólnie najbliższy domu spływ, który miałem przyjemność odbyć i poprowadzić, dostarczył nam ogromnej frajdy i fajnych wspomnień. A ta mini relacja niech będzie drobną pomocą dla przyszłych naśladowców.

 

Październik - 2022
PoWtŚrCz PtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31