Stowarzyszenie Turystyczne Oceanicus. Wakacyjne spływy kajakowe i weekendowe wypady na kajaki przez cały rok

Relacja: Rozpoczęcie sezonu

Termin: 31 marca - 1 kwietnia 2012

kiero: Paweł Kowal

Rozpoczęcie sezonu zgodnie z tradycją zorganizowaliśmy w ostatni weekend marca. W sobotę, w Węgrowie, spotkało się dziesięcioro wybranych, którym pogoda niestraszna. A jak na rozpoczęcie sezonu przystało, był i śnieg, i grad, i wiatr i niskie temperatury, ale mimo wszystko przez większość czasu świeciło słońce. Liwiec leniwie płynął przez pozimowe krajobrazy, a ekipa dzielnie stawiała czoła przeciwnościom, pijąc rozgrzewające napoje.



W sobotę przepłynęliśmy odcinek z Węgrowa do Starej Wsi. Pogoda była niezła, nie padało, wiatr nie dokuczał, czasem słońce przebiło się przez chmury. Liwiec nawet o tej porze roku jest przepiękny ze swoimi piaszczystymi wysepkami i licznymi zakolami.



Po drodze spotkaliśmy kilka zwalonych drzew, które wszystkim udało się finezyjnie ominąć. Czasem trzeba było przeciskać się dołem a czasem bokiem lawirować pomiędzy gałęziami i krzakami. Dobre humory uczestników pozwoliły docenić uroki krajobrazu zwłaszcza podczas krótkich postojów na wodzie.



Po około 2 godzinach dobiliśmy do brzegu. Bynajmniej nie zmarznięci urządziliśmy krótki konkurs na najciekawszy sposób opuszczenia kajaka i udaliśmy się przez łąki do naszej kwatery. Po drodze złapał nas grad. Była to mała próbka tego, czym może zaskoczyć nas pogoda. Po wyprawie do miejscowego sklepu wybraliśmy się na spacer zobaczyć pałac i kościół w Starej Wsi.



Po powrocie zasiedliśmy w "sali weselnej" przy herbacie i obserwowaliśmy przez okno obfite opady śniegu. Wieczorem zabraliśmy się za wspólne przygotowanie obiadu. Marysia dzielnie skroiła wszystkie ogórki na mizerię, Kowal z Zenonem obrali ziemniaki, a Tomek po mistrzowsku rozprawił się z porcją schabu robiąc kotlety jak u mamusi. Kolacja w sam raz jak na warunki panujące za oknem.



Po kolacji mieliśmy wyjątkową przyjemność posłuchać znanych i lubianych muzyków: Kowala, Norbiego i Zenona. Zabawa była niezła, chętnych do gitary i mikrofonu nie trzeba było specjalnie szukać.



W niedzielę po śniadaniu poszliśmy nad rzekę. Prognoza pogody była obiecująca, miało nie padać. Jednak, gdy tylko stanęliśmy na brzegu rozpętała się śnieżyca. Płynęliśmy w takich warunkach około pół godziny, momentami nie mogąc otworzyć oczu. Po dwóch godzinach dopłynęliśmy do mostu w Paplinie, gdzie zakończyliśmy naszą przygodę z kajakami w weekend. Na pożegnanie znowu zaczęło zacinać śniegiem.

Do zobaczenia na kolejnych spływach!

P.S. Więcej zdjęć można obejrzeć w galerii.
Lipiec - 2024
PoWtŚrCz PtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031