Stowarzyszenie Turystyczne Oceanicus. Wakacyjne spływy kajakowe i weekendowe wypady na kajaki przez cały rok

Relacja: II Mistrzostwa Gminy Lesznowola w amatorskim kajakowaniu

Termin: 12 września 2021

kiero: Mateusz Popiołek

Ach, co to były za zawody... Ale, cytując Bogusława Wołoszańskiego, "nie uprzedzajmy faktów" :)

 

W niedzielę po 11 zameldowaliśmy się w biurze zawodów nad stawem w Mysiadle. Marta, Aga, Lech i ja, niżej podpisany Maati. Wcześniej ustaliliśmy szczegóły startów, więc papierkowa robota poszła sprawnie. Skrót zasad zawodów: w każdym wyścigu jest tylko jedna reprezentacja z drużyny, wyścigów jest 6 plus potem sztafeta, każdy musi wziąć udział przynajmniej w dwóch wyścigach przed sztafetą. Słowem - wyższa matematyka przeplatana strategią, planowaniem :) Dystans jednego wyścigu to 130 m (mało? Nam też się tak wydawało :)).

 

Mamy chwilę, żeby wsiąść do kajaków i zobaczyć jak się nimi pływa. Turystyczne jedynki i dwójki. Smuteczek, bo wiosła tylko proste. Ech, jak się nie ma co się lubi (wiosło skrętne), to się lubi co się ma. Nie będę marudził, bo wiadomo, złej baletnicy... :) Na wodzie są wytyczone 3 tory - czyli startujemy po 3 drużyny w jednym biegu.

 

Ostatecznie na starcie pojawiło się 6 drużyn. Odprawa przed zawodami, losowanie kolejności drużyn. W pierwszych 2 startach płyniemy z drużyną Kaber Dog i Szwadron Super Cool, w pierwszym biegu. Po nas płyną Mirabel Team, KajakKajaki i Ratownicy. Potem ma być przeliczenie i ewentualne zmiany w kolejności startowej.

 

  • 1 konkurencja - jedynki żeńskie. Marta dała z siebie wszystko i więcej. 57,46 s, przegrywa wyścig o 1/3 kajaka tylko z Kaber Dog (niecała 1 sek różnicy). W drugim biegu KajakKajaki zdecydowanie szybsi - poniżej 54,5sek. Mamy 3 miejsce i 6 pkt.
  • 2 konkurencja - jedynki męski. Na starcie ja. Start, pierwsze pociągnięcie wiosłem, potem drugie i... wiosło zaplątało mi się w linkę łączącą boje na starcie. Uwolnione, płynę. Kurde, niby 130m, a jakoś się tak dłuży. Na mecie niestety 3 z czasem 52,52 s :/ Do wygrywającego Szwadronu tracę 3 s, do Kaber Dog ponad 1sek. W drugim biegu znowu KajakKajaki pierwsi, wygrywają też ze Szwadronem o... 0,23 sek.

Przeliczenie punktów. Mamy tyle samo punktów co Szwadron Super Coll (po 10), ale to oni mieli raz 2 miejsce, czyli wyżej niż my. Po przetasowaniu w kolejnych wyścigach płyniemy z Mirabel i Ratownikami, w pierwszym biegu.

  • 3 konkurencja - dwójki żeńskie. Aga i Marta wykręcają 56,26 sek. Do drugiego miejsca (Kaber Dog) tracą 0,19 s! Sytuacja analogiczna jak do tej z jedynek męskich. Tam Szwadron przegrał z KajakKajaki, teraz my z Kaberem. Żeby to było w jednym biegu, byłoby widać, czyj dziób pierwszy przekroczył linię mety. A tak, no cóż, jest niedosyt. W dwóch osobnych biegach, w korespondencyjnej rywalizacji, przegrywamy o włos...
  • 4 konkurencja to dwójki męskie. Z Lechem płyniemy 51,21 s, wygrywamy nasz bieg i obserwujemy potem, co pokażą w drugim biegu. Tam wszystkie osady szybciej. Do trzeciego Kaber Dog tracimy sekundę, znowu czwarte miejsce.

Przeliczenie punktów. My mamy 20, Szwadron 19. Znowu popłyniemy w drugim biegu.

  • 5 konkurencja - dwójki mix. Reprezentują nas Aga i Lech. Niesamowite 52,85 s daje nam 2 miejsce. Do pierwszego KajakKajaki zabrakło niecałej sekundy. Szwadron za nami, Kaber za nami. Do kolejnej konkurencji mamy 3 pkt przewagi nad Szwadronem.
  • 6 konkurencja to mordercze dwójki open. Dowolny skład drużynowy, ale do przepłynięcia są 4 długości - trzeba 3 razy obrócić kajak o 180 stopni. Startujemy z Lechem - 4:18.90 min. 4 wynik.

Przed finałową sztafetą sytuacja na pierwszych dwóch miejscach była właściwie jasna. Bój toczyliśmy o trzecie miejsce ze Szwadronem. Wiadomo było, że kto będzie wyżej, ten wygra (każde miejsce to 2 pkt różnicy). Szwadron płynął w pierwszym biegu, my w drugim. Znowu rywalizacja korespondencyjna - płyniesz na max i tyle.

Płyniemy. Pierwszy ja w dwójce (solo). Zmiana (klepnięcie wiosła o wiosło) i już rusza Marta jedynką. Potem Agnieszka, która też ma problem z wiosłem zaplątanym w linki (klatwa jakas, czy co?), zamyka Lech w dwójce. Meta.

 

 

Jaki czas? Lech podpływa do sędziego - macha coś ręką - nie wiemy, czy to, co pokazuje, to znak, że jest ok, czy też że tak mało nam zabrakło? Przypływa do nas - mamy 3:59 min. Schodzimy z wody i czekamy na oficjalne wpisanie wyników na tablicy. Są. Czyżby?

 

 

Tak, mamy to!

 

Przyznajcie:

tytuł II v-ce mistrza Gminy Lesznowola w Kajakowaniu

- brzmi dumnie :)

 

 

I takie jest! :) do samego końca była walka. Szkoda, że korespondencyjnie i nie zostaliśmy dani do jednego biegu sztafetowego ze Szwadronem - emocje byłyby jeszcze większe!  Z tego miejsca - Szwadron - dzięki za sportowe emocje do samego końca!

 

Podsumowując:

Jednak zupełnie czym innym jest rekreacyjne pływanie nawet dłuższych dystansów, a czym innym konieczność sprintu w kajaku turystycznym :)

Niedziela na świeżym powietrzu zawsze na plus - o ile Mysiadło przy Puławskiej i na ścieżce podejścia na Okęcie można nazwać świeżym powietrzem :)

Fajny pomysł z kuferkiem szczęścia, gdzie każdy uczestnik, niezależnie od zajętego miejsca, mógł zdobyć jakąś nagrodę.

Mamy miejsce na pudle, a pudło jest cenne samo w sobie :). Dzięki temu wracamy bogatsi o bon do Decathlon'a :)

 

Co zrobimy za rok? Dziadek miał chrapkę na rzepkę, a my mamy chrapkę na wyższe miejsce :)

 

Lipiec - 2024
PoWtŚrCz PtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031